Jaką pojemność mają beczki z glikolem etylenowym?

Na lodowisku zaczęłam pracować pod koniec sezonu zimowego zeszłego roku. W styczniu poszłam na zastępstwo koleżanki,  a ponieważ ona nie wróciła, zapytano mnie, czy chciałabym kolejny sezon tam popracować. Praca łatwa i przyjemna, wydawanie łyżew, sprzedawanie biletów, więc czemu nie? Tym razem zaczęłam pracować od października.

Gdzie wykorzystuje się tysiące litrów glikolu?

glikol etylenowyBo lodowisko jest naturalne i trzeba było, je najpierw wylać. Widziałam cały proces od początku do końca. Zajmowałam się sprawami papierkowymi oraz glikolem. Śmieję się do tej pory, że był w zakresie moich obowiązków. Szef poprosił mnie któregoś razu, czy mogłabym się rozejrzeć w sieci, gdzie najbliżej i tanio dostaniemy glikol etylenowy. Wyjaśnił, że glikol jest to substancja, którą dodaje się, by płyny nie zamarzały. W chodnicach, rurach, też centralnego ogrzewania. Przypomniałam sobie, że czasem mój tato dodawał glikol, gdy wyjeżdżaliśmy na długie ferie zimowe. Ten, który nas interesował miał granice minus dziesięciu stopni. W tamtym roku kupowali glikol od firmy, która zniknęła z rynku i trzeba było szukać nowego dostawcy. Interesowało nas półtora tysiąca litrów, zazwyczaj szef kupował jakieś siedem beczek po dwieście dwadzieścia litrów. I tak glikol skoncentrowany się rozcieńcza, więc spokojnie miało wystarczyć na cały sezon. Znalazłam ten, którego szukaliśmy i pokazałam szefowi. Gdy zakup dotarł, byłam świadkiem jego rozprowadzania po rurkach, na których „stanęło” lodowisko. Ciekawa rzecz!

Swoją wiedzę przeniosłam do domu. Trochę chciałam „zaszpanować” czego się nauczyłam i zasugerowałam mojemu mężowi, że gdybyśmy zimą wyjeżdżali, to powinniśmy dolać glikol do instalacji, by nie zamarzła woda i nie rozwaliła nam rur… Mąż popatrzył na mnie, uśmiechnął się i powiedział, regularnie dolewa go od pięciu lat.